Miałem rację, czyli teraz wszyscy mądrzy
Przeżywałem to wielokroć. Ci, którzy obruszali się, gdy pokazywałem, że Unia Europejska nie jest i nie będzie dla Polski świętą Matką Teresą z Kalkuty – po latach byli już w pierwszym szeregu jej krytyków. Ale nie cytowali siebie sprzed lat, nie potrafili uderzyć się w piersi i przyznać, że ktoś to przewidział, a ktoś grzeszył ciężką naiwnością. Może nawet uwierzyli, że mówili czego nie mówili. Ba, protestowali, gdy to mówiłem, co mówiłem.
Bardzo podobnie było z Ukrainą. Gdy w 2023 r. apelowałem o pragmatyzm, a nie romantyzm w relacjach z Kijowem z prawej (sic!) strony zaatakowano mnie i to publicznie.
Teraz to, co wtedy było prawdą niewygodna stało się dla tych państwa prawdą objawiona. Płynnie. Bez żadnego rachunku sumienia. Bez żadnej pokuty.
Bez wyznania win. Bez zwykłego, elementarnego „przepraszam”. Ot, taka szemrana mądrość etapu. Doprawdy żenada.
A jednak tym razem ten numer nie przejdzie. Nie będę milczał i udawał, że ci, co nie mieli racji ją mieli. Jak nie mają daru analizy i przewidywania, to niech w końcu to przyznają. A jak tego nie zrobią, to będę musiał przypomnieć, kto co bredził i jak się pieklił, gdy mówiłem/pisałem niepopularne prawdy.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.